piątek, 2 maja 2008
Michael Scott
Michael Scott z amerykańskiej wersji serialu The Office to naprawdę kapitalna postać! Satyra na hipokryzję korporacyjnej Ameryki i jej szamotaniny o wyrugowanie niepoprawnych politycznie postaw z korporacyjnego życia. Szamotaniny będącej zresztą tylko grą pozorów i raczej skazanej na niepowodzenie.
Michael Scott to więc typowy biały Chrześcijanin, członek dominującej klasy w amerykańskim społeczeństwie, a do tego self-made man: mimo braku wykształcenia udało mu się o własnych siłach wspiąć po kolejnych szczeblach aż na menadżerski fotel. Brakuje mu kwalifikacji i posłuchu, do tego co i rusz popisuje się ignorancją i dyletanctwem, ale nie można mu odmówić dobrych chęci. Chcąc być postrzegany jako nowoczesny menadżer, stara się nawiązać nieformalne relacje z pracownikami oraz wprowadzać w życie dobrze widziane "nowinki" takie jak tolerancja, zarządzanie różnorodnością czy zasada inkluzji. Jednak jak bardzo by się nie starał dostosować do wytycznych korporacyjnej centali, jego uprzedzenia są tak głęboko wbudowane w tożsamość, że zawsze znajdą sposób by wyjść na światło dzienne, np. w formie pozornie niewinnego seksistowskiego komentarza czy krzywdzącego żartu.
Pokazuje to wyraźnie smutną prawdę (o której pisała m.in. Carol Lee Bacchi), że polityka nakierowana jedynie na eliminowanie dyskryminujących postaw na niewiele się zdaje. Trzeba raczej skupić się na prawdziwym źródle tych zachowań, a więc systemie relacji władzy (tak w firmie jak i w domu), który te zachowania pośrednio podtrzymuje i wytwarza. Michael Scott po dostaniu reprymendy za dyskryminację kobiet może i ugryzie się następnym razem w język, ale zdania na temat kobiet i ich miejsca nie zmieni. Wystarczy bowiem, że rozejrzy sie dookoła po swoim biurze, a znajdzie potwierdzenie swoich poglądów: zobaczy bowiem nieefektywne (bo zmęczone pełnoetatową pracą w domu), wyłączone z nieformalnych stosunków kobiety na typowo kobiecych pozycjach, np. recepcjonistki.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Michael Scott from The Office is a truly terrific character and one of my favorite lately. His character was conveived as s satire of the hypocrisy of corporate America and its struggles to eliminate its deeply sexist and racist attitudes, but only for the sake of appearances (which makes the struggle a rather losing battle).
Michael Scott is a typical white Christian/WASP and a self-made man also! He worked hard to make up for the lack of college degree and managed to climb up the corporational ladder and become manager of the branch. He surely lacks proper education and respect from the staff, often shows off his ignorance and lack of competence, but one can see that his intentions are good. He's also longing to be perceived as a modern manager who keeps up with time and its 'inventions' such as tolerance, diversity and inclusion principle. But however hard he tries to put into praxis all the guidelines from the corporate headquarters, his prejudice is so deeply engrained that it always finds a way to come out, be it through a sexist comment or a disgraceful joke
This clearly confirms the sad truth (see e.g. Carol Lee Bacchi) that policies aimed merely at eliminating discriminating attitudes of individuals (e.g. employers) are foredoomed to failure. What should be done is to focus on the very source of those attitudes, that is, the system of power relations (both in the workplace and at home) which indirectly creates and sustains those discriminating actions. If Michael Scott gets given a reprimand for discriminating women in the workplace, he might think twice before making a sexist comment in the future, but he won't change his mind about women and their role. One look around the office is enough for him to once again support his views on females and their traits. For all he will see is women who are uneffective (tired of working full-time at home), excluded from informal social relations and working on typicaly female positions, such as that of a receptionist.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz